Keks z samych białek


Keksy, paschy i mazurki bardzo kojarzą mi się z Wielkanocą. Paschy i mazurki robi się właściwie tylko w tym okresie. Z kolei keksy są już częściej robione także w inne dni roku. Niemniej jednak pozostają w mojej świadomości, jako ciasta związane z tym okresem „jajecznym”. Keks, o którym dzisiaj napiszę jest naprawdę świetnym i prostym przepisem. Aby go zrobić, wystarczy mieć białka „pozbierane” po ciastach, gdzie wykorzystuje się same żółtka. A takich jest bardzo dużo – ciasto kruche, sernik wiedeński, masa jajeczno-cytrynowa do francuskiej tarty cytrynowej (na którą przepis znajdzie tutaj), itp. I nie trzeba robić bezy (większość osób, które znam nie przepada za bezą). 


ok. 12 porcji

Składniki:

  • 7 – 8 białek
  • 1 szklanka cukru
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • ok. 200 g masła
  • 250 g orzechów lub ogólnie bakalii
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Wykonanie:

Białka ubić na sztywno, stopniowo dodając cukier. Masło stopić. Mąkę przesiać wraz z proszkiem do pieczenia. Orzechy posiekać, przygotowane orzechy lub bakalie (ja dodałam mieszankę orzechów – migdały, orzechy laskowe, nerkowce i włoskie i połączyłam je z żurawiną) wsypać do miseczki i obtoczyć je w mące. Do ubitych białek stopniowo dodać mąkę, delikatnie mieszając. Następnie dodać stopione masło, powinna powstać błyszcząca, jednolita masa. Na końcu dodać orzechy lub bakalie. Delikatnie wymieszać.

Ciasto najlepiej piec w keksówce, w 180ºC, grzanie góra-dół przez 45 minut lub do suchego patyczka (u mnie ciasto siedziało w piekarniku godzinę).

IMG_0888

Po upieczeniu wyjąć z keksówki i przestudzić na kratce. Posypać cukrem pudrem lub udekorować w inny sposób. Ja, tradycyjnie, pozostawiłam ciasto bez dekoracji. 🙂

IMG_0890IMG_0889

Smacznego!

Reklamy

Sałatka z homarem i awokado


Homar należy do tych ciekawostek kulinarnych, które mnie od dawna interesują i które zawsze chciałam spróbować. Jako, że sięgnęłam po niego pierwszy raz i nie byłam do końca świadoma co można zjeść i w jakiej ilości to będzie dostępne (zdjęcia jednak nie oddają tego co się naprawdę dostanie, a i każdy osobnik jest inny:P), zakupiłam jednego homara w popularnym dyskoncie, który zaprasza nas do siebie codziennie, ale jak sobota to… Homar był głęboko mrożony, wcześniej ugotowany. Wystarczyło go więc tylko rozmrozić i podawać na zimno. Była też opcja (z której skorzystałam), żeby homara po rozmrożeniu wrzucić do wrzącej wody i na wolnym ogniu gotować przez 5 minut, żeby był ciepły. Nie będę tutaj opisywać jak się go obiera – to można znaleźć bez problemu na innych blogach (wiem, bo sami korzystaliśmy). Skupię się na wykorzystaniu. Bo ja do homara zrobiłam sałatkę z awokado Hass i prostym sosem winegret. Do tego bagietka z domowej roboty masłem ziołowo-czosnkowym. No pyszne było.


2 osoby

Składniki:

  • 1 homar głęboko mrożony (polecam 2, będzie więcej mięsa)
  • 1/2 sałaty maślanej
  • 1 duży pomidor malinowy
  • 1 awokado Hass
  • 1 ogórek gruntowy

Składniki na sos winegret:

  • 1/4 szklanki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • sól, pieprz

Składniki na bagietkę:

  • 1 duża bagietka pszenna (220 g)
  • 1/2 kostki masła (100 g)
  • 2 ząbki czosnku
  • sól, pieprz
  • ok. 1 łyżeczki ziół prowansalskich

Wykonanie:

Przygotowanie homara. Homara odmrozić. Następnie gotować na wolnym ogniu we wrzącej wodzie przez ok. 5 minut. Wody nie solić (mój homar był wcześniej posolony). Obrać homara zgodnie z instrukcjami dostępnymi w Internecie. Wykorzystaliśmy tylko mięso z ogona (odwłoku) i ze szczypiec. Na mięso z głowotułowia się nie zdecydowaliśmy. Podobno polecane jest dla smakoszy. Jeszcze do nich się nie zaliczamy :P. Warto wiedzieć, że mięso z ogona smakuje zupełnie inaczej niż ze szczypiec. Mięso z ogona zostało porównane do kurczaka, a ze szczypiec do ryby. Ja uważam, że z ogona jest po prostu bardziej „gumowe”, dlatego może w konsystencji przypomina kurczaka. Z kolei mięso ze szczypiec faktycznie ma zdecydowanie bardziej rybny posmak.

Przygotowanie bagietki. Bagietkę ponacinać jak przy krojeniu kromki, ale nie odkrawać. Masło (powinno być ciepłe) rozgnieść. Dodać zgniecione ząbki czosnku i zioła prowansalskie, które najpierwej lekko rozetrzeć w palcach (wzmocnimy ich aromat). Dodać sól i pieprz do smaku. Każdą kromkę ponacinanej bagietki delikatnie posmarować masłem (nie żałować go). Tak przygotowaną bagietkę włożyć do nagrzanego do 180ºC piekarnika i piec przez 7 minut (tak aby masło się rozpuściło, a bagietka stała się chrupiąca).

Przygotowanie sałatki. Sałatę obrać z liści, dokładnie umyć i odwirować lub osuszyć w inny sposób. Liście porwać i wrzucić do talerza do sałatek. Pomidora sparzyć i obrać ze skórki. Pokroić w kostkę i ułożyć na sałacie. Ogórka umyć, obrać, pokroić w kostkę i położyć na sałacie.  Awokado odmiany Hass charakteryzuje się tym, że ma ciemniejszą, chropowatą skórkę, prawie fioletową. Jest też częściej stosowane w kuchni, ponieważ jego miąższ jest miększy i ma intensywniejszy smak. Jest też coraz popularniejszy w naszych sklepach (a co za tym idzie, w coraz lepszej cenie). Awokado umyć, przekroić na pół dookoła pestki, złapać obie połówki i delikatnie przekręcić. Powinno bardzo łatwo odejść od wielkiej pestki w środku. Aby uwolnić drugą połówkę awokado od pestki, ostry nóż należy wybić w pestkę i delikatnie przekręcić (UWAGA na palce!). Pestka powinna płynnie odejść od miąższu. Awokado Hass ma też inną zaletę. Nie trzeba go obierać. Wystarczy wziąć łyżkę i wsadzić ją między skórkę a miąższ i wyłyżeczkować je jak jajko na twardo. Dla niewtajemniczonych powiem, że można też obrać je palcami, skórka bardzo łatwo odłupuje się od miąższu. Tak przygotowane awokado pokroić w kostkę i ułożyć na pozostałych składnikach. Na tak przygotowaną sałatkę poukładać pokrojonego homara. Całość polać wcześniej przygotowanym sosem. Podawać z ciepłą bagietką i ulubionym napojem (świetnie by do tego pasowało lekkie, wytrawne, białe wino).

IMG_0919

Przygotowanie sosu. Do szklanki nalać oliwy z oliwek. Cytrynę zrolować na desce (otrzymamy więcej soku), przekroić i wycisnąć połowę cytryny. Dodać do oliwy z oliwek wraz z solą i pieprzem (do smaku). Całość dokładnie wymieszać.

IMG_0923

Smacznego!

IMG_0922

Francuska tarta cytrynowa


Dzisiaj będzie coś nowego. Zainspirowana filmikiem na stronie Proper Tasty, postanowiłam zrobić francuską tartę cytrynową. Przepis jest oczywiście odrobinę zmodyfikowany, dostosowany do tego co uważam. Nie zmienia to faktu, że tarta wyszła przepyszna. Kwaskowata, nie za słodka, delikatna. Wspaniała do kawy i nie tylko. I robi się ją zaskakująco szybko! Wydaje się być trudna, ale tak naprawdę, to jeden z najprostszych przepisów, jakie robiłam.


ok. 10 kawałków

Składniki:

  • 1 kruchy spód (przepis znajdziesz tutaj)
  • 4 żółtka
  • 4 jaja
  • ok. 100 ml soku z cytryny (4 cytryny)
  • skórka starta z 2 cytryn
  • 150 g cukru
  • 170 g masła

Wykonanie:

Przygotować kruche ciasto według przepisu, który znajdziesz tutaj. Ciasto można przygotować nawet dzień wcześniej.

Krem robi się na parze, dlatego warto przygotować wszystkie składniki wcześniej. Żółtka oddzielić od białek, osobno przygotować całe jajka. Cytryny sparzyć. Z dwóch zetrzeć skórkę. Wycisnąć sok (100 ml soku uzyskałam z 4 cytryn, ale ilość soku zależy od cytryny, warto mieć 1-2 w zapasie). Odmierzyć cukier. Masło pokroić w drobną kostkę. Do małego garnka wlać trochę wody, doprowadzić ją do wrzenia. Na garnku postawić szklaną miskę, woda ma tylko delikatnie wrzeć, nie gotować się. Do miski wkładać po kolei wszystkie składniki. Żółtka, następnie jajka, rozmieszać. Następnie dodać sok z cytryny, skórkę z cytryny, cukier. Ponownie rozmieszać. Dodać masło i mieszać dopóki masło się nie rozpuści. Według filmiku na Proper tasty, z którego zaczerpnęłam inspirację, masa powinna zgęstnieć po dodania masła. U mnie tak się nie stało i nie należy się tym martwić.

Gotową masę przelać na przygotowany kruchy spód. Ciasto piec przez 10 minut w piekarniku nagrzanym do 180ºC na grzaniu góra – dół, a następnie 5 minut w termoobiegu. Ciasto wystudzić. Posypać cukrem pudrem i podawać.

Smacznego!

IMG_0823IMG_0824

Ślimaczki cynamonowe


Swego czasu przepis na te ciastka był wszędzie. Polskę opanowała moda na cinnamon rolls, inaczej nazywane cinnabons. Dosyć długo zastanawiałam się nad tym czy umieszczać go na blogu. Ale jest to jeden z moich ulubionych przepisów. Jest bardzo prosty, tylko czasochłonny. Ale skoro dzisiaj tłusty czwartek, to można było zaszaleć 🙂 Uwielbiam ślimaczki cynamonowe, zwłaszcza jak są ciepłe. Na wykonanie przepisu zarezerwujecie sobie trochę czasu – ok. 3 godzin. Ale naprawdę, nie napracujecie się przy nim 🙂


ok. 34 sztuki

Składniki:

  • 500 g mąki
  • 200 ml mleka
  • 100 g cukru
  • 40 g drożdży
  • 100 g masła

Składniki na nadzienie:

  • 50 g drobnego cukru
  • 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki kardamonu
  • 1 – 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • ok. 50 g masła

Wykonanie:

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mleko podgrzać. Do miski przesiać mąkę, zrobić dołek, wkruszyć do niego świeże drożdże, posypać je cukrem i polać ciepłym mlekiem (ok. 3-4 łyżki). Delikatnie wymieszać. Tak przygotowany rozczyn przykryć ściereczką i zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 15 – 20 minut. W międzyczasie rozpuścić masło. Gdy rozczyn urośnie, dodać pozostałe mleko i masło. Ciasto dobrze wyrobić. Pozostawić do wyrośnięcia ok. godziny.

W międzyczasie masło rozpuścić i przygotować posypkę. Do drobnego cukru dodać cynamon, kardamon i cukier waniliowy. Mój cukier waniliowy się skończył, zrobiłam nowy i teraz muszę czekać 2 tygodnie, aż się zrobi, dlatego dodałam cukier różany. Gdy ciasto wyrośnie, przełożyć je na stolnicę posypaną mąką. Ciasto przekroić na dwie, równe części. Ciasto krótko wyrobić, rozwałkować dosyć cienko. Placek posmarować masłem, posypać cukrem zwinąć w roladę i pokroić na kawałki. Tak samo postąpić z drugą częścią ciasta. Rogaliki zostawić do wyrośnięcia na ok. 15 – 20 minut.

Piec w temperaturze 180ºC na grzaniu góra – dół przez 15 – 20 minut (lepiej krócej, ciasto jest suche, ale nie jest wyschnięte).

Ja najbardziej lubię świeże ślimaczki, bez żadnych dodatków. I tak je Wam zaprezentuję. 🙂

IMG_0804IMG_0805

Smacznego!

Burgery


Walentynki. Ludzie świętują lub hejtują to święto. Ja uważam, że to jest dobry dzień żeby choć trochę bardziej postarać się i zrobić ciekawy obiad lub kolację. To może być bardzo proste danie, wystarczy żeby to było nasze ulubione lub ulubione tej drugiej osoby, dla której się staramy  Ja dzisiaj zrobiłam burgery. Z wołowiny, z własnym sosem, z ulubionymi dodatkami. Tylko bułka kupna  Wyszły pyszne! Soczyste, kruche, chrupiące. Mniam! 


4 burgery

Składniki:

  • 400 g mięsa wołowego
  • sol, pieprz
  • 4 bułki pszenne z sezamem
  • 1 pomidor
  • 1/2 czerwonej cebuli
  • keczup
  • sałata (np. rzymska)
  • ser żółty w plastrach

Składniki na sos:

  • 3 łyżki śmietany 18%
  • 3 łyżeczki majonezu
  • 1 i 1/2 łyżeczki musztardy
  • 1/2 szalotki
  • 1 ogórek konserwowy
  • sól, pieprz

Wykonanie:

Zacznijmy od początku. Przygotowując nowe danie zazwyczaj czytam o nim sporo, szukam „swojego” przepisu. Gdy już znajdę przeważanie przerobię go po swojemu lub po prostu czytając wszystkie opinie wyrabiam sobie własną i stosuję ją w swojej kuchni.

MIĘSO

Czytając o mięsie do burgerów (naprawdę sporo można o tym poczytać) stwierdziłam, że wiem na pewno, że musi być wołowe (nie jem wieprzowiny z powodów zdrowotnych). Jak wiecie wołowina nie jest łatwym mięsem do obróbki. Wyczytałam, że najlepiej do burgerów sprawdza się mięso o odpowiedniej procentowości tłuszczu, najlepiej żeby był to świeżo zmielony antrykot lub szponder wołowy. Ja niestety nie miałam takiego wyboru i kupiłam po prostu to co było – czyli mięso wołowe 17% tłuszczu. Wertując kolejne przepisy zauważyłam, że są różne wytyczne. Żeby mięso wołowe wymieszać dobrze z solą/nie mieszać mięsa z solą. Dodać mieszanki przypraw (gałka muszkatołowa, kumin rzymski, papryka wędzona, itp.)/ nie dodawać żadnych przypraw. Dodać jajko/ dodać bułkę tartą/ dodać czerstwą bułkę namoczoną w wodzie/ nie dodawać nic. Czytając to wszystko stwierdziłam – dość. Najlepiej przy wołowinie zastosować minimum minimalne (:P). Czyli żadnych przypraw, żadnych dodatków, żadnej soli. Zobaczymy co wyjdzie. Zastosowałam prostą metodę przygotowywania steków wołowych (o których możecie poczytać tutaj).

SER

Tak. O serze będzie kolejny akapit. Jedni go dają, drudzy nie. Ja lubię ser na mięsie w burgerze, więc się zdecydowałam na wybór sera. Polecany jest cheddar. Ja zdecydowałam się na najprostszą goudę. Dla mnie to był dobry wybór.

SOS

Jedni do burgerów dodają po prostu keczup i majonez. Inni szukają ulubionego przepisu na sos z Big Maca. Jeszcze inni dodają sos Worcester, który podobno w smaku jest bardzo podobny do słynnego, wspominanego wcześniej sosu, tylko zawiera mniej konserwantów. Ja stwierdziłam, że zrobię swoją wersję.  I wyszło naprawdę super.

Przejdźmy więc do przepisu.

Mięso wołowe mielone schłodzić w lodówce. Następnie zimne mięso wymieszać, ale nie wyrabiać długo, żeby się nie ociepliło. Uformować krążki o średnicy co najmniej 10 cm (a i tak wyjdą dosyć małe). Tak uformowane mięso wsadzić do lodówki na 30 minut.

W tym czasie przygotować sos i pozostałe składniki. Sałatę umyć, osuszyć. Pomidora obrać ze skórki i pokroić w plastry. Cebulę czerwoną pokroić w półksiężyce. Bułki przekroić i odłożyć. Do miski dać śmietanę, dodać majonez i musztardę. Szalotkę pokroić w drobną kostkę i dodać do śmietany. Niewielkiego ogórka konserwowego także pokroić w drobną kostkę i dodać do sosu. Dosolić i dopieprzyć do smaku. Dokładnie wymieszać. Gotowy sos wsadzić do lodówki na ok. 30 minut.

Tuż przed smażeniem mięso wyciągnąć z lodówki posolić i popieprzyć z jednej strony. Na patelnię położyć posoloną stroną mięsa, posolić i popieprzyć drugą stronę już bezpośrednio na patelni. Smażyć je na patelni żeliwnej lub ceramicznej (nie na teflonie!) na sucho (radzę otworzyć okna, bo zrobi się „zadyma”) po ok. 4-5 minut z jednej strony. Po tym czasie mięso przewrócić na drugą stronę i położyć na nim ser.

W tym czasie opiec bułki w opiekaczu lub w piekarniku na termoobiegu. Gdy wszystko jest gotowe, to zostaje nam tylko złożenie burgerów. Dolną część bułki posmarować przygotowanym wcześniej sosem, dodać sałatę, pomidora, cebulę na to położyć mięso z serem, dodać kleks keczupu i jeszcze sos. Całość przykryć opieczoną górą bułki. I gotowe, trzeba jeść!

IMG_0727IMG_0723IMG_0725IMG_0722

Smacznego!

Muffiny z kajmakiem (krówką)


Dzisiaj słodkości. Jak karnawał, to karnawał 🙂 Miałam ochotę na muffiny z kajmakiem, czyli popularną krówką. Bardzo lubię kajmak, choć jest niezwykle słodki. Dlatego do ciasta dodałam tylko 2 łyżeczki cukru, a dodatkowo do części ciasta dodałam kakao. Muffiny wyszły pyszne, nie za słodkie, choć przecież z kajmakiem. Do tego wilgotne i smaczne nawet po kilku dniach. Serdecznie polecam.


8 muffinów

Składniki:

  • 2 szklanki mąki
  • 2 łyżeczki cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajko
  • 2 łyżki masła
  • ok. 3 łyżek kakao (lub więcej)
  • 200 g kajmaku (krówki)
  • solony słonecznik (opcjonalnie)

Wykonanie:

Tradycyjnie, suche składniki wymieszać  – mąkę przesiać, dodać cukier, proszek do pieczenia i ekstrakt waniliowy. Masło stopić na wolnym ogniu, rozmieszać. Dodać szklankę zimnego mleka i wbić jajko. Dokładnie rozmieszać. Mokre składniki dodać do suchych i wymieszać do jednolitego połączenia się składników. Z gotowego ciasta odlać 1/3. Do pozostałych 2/3 dodać kakao wedle uznania (szczerze przyznam, że miałam końcówkę, dlatego wyszły mi tylko 3 łyżki :). Wymieszać.

Kajmak otworzyć. Do foremek wyłożonych papilotkami dodać po ok. 1,5 łyżki ciemnego ciasta, na to nałożyć 1 łyżeczkę kajmaku i przykryć ciastem białym (ok. 1 łyżka). Ja zrobiłam łaciate muffiny. Część ma pomieszane ciasta, pozostałe są z wierzchu jasne. Jeszcze inne ciemne. Taka trochę zabawa.

Muffiny piec w piekarniku nagrzanym do 180ºC przez ok. 20 minut lub do suchego patyczka (UWAGA, żeby nie wbić się w kajmak!).

IMG_0691IMG_0693IMG_0694

Gotowe muffiny ostudzić. Ja niektóre dodatkowo udekorowałam pozostałym kajmakiem i posypałam solonym słonecznikiem.

Smacznego!

Egipska wersja kuchni włoskiej i lunch na statku


To będzie już mój ostatni wpis dotyczący wyprawy do Egiptu.

W trakcie wyjazdu zapewniliśmy sobie kilka atrakcji. O nocnym wchodzeniu na górę Synaj i podziwianie wschodu słońca już pisałam (kilka zdjęć znajdziecie tutaj). Drugą naszą atrakcją było nurkowanie i całodzienny pobyt na statku. Mieliśmy niezwykłe szczęście, ponieważ mogliśmy nurkować w Ras Muhammad (Ras Mohamed)- parku narodowym z przepięknym życiem podwodnym. Zresztą popatrzcie sami.

Zdjęcie 1. Bogactwo podwodnego świata Ras Muhammad, widok na przystań, ilość ryb pływających w zasięgu wzroku, tuż pod powierzchnią, jest powalająca i widok na meczet (w oddali) w Sharm el-Sheikh.

W trakcie tego całodziennego wyjazdu obiad mieliśmy zapewniony na statku. Do wyboru była ryba, kurczak smażony w panierce, ryż, ziemniaki, sałatka. Wszystko było bardzo smaczne, bardziej egipskie niż europejskie i stwierdziliśmy zgodnie (a była trochę większa grupa z Polski), że zdecydowanie lepsze niż w hotelu. Niestety żadnych zdjęć nie zrobiłam.

Jak już o tym wspominałam, w trakcie pobytu w hotelu mogliśmy skorzystać z restauracji włoskiej  serwującej dania a la carte. Potraktowaliśmy to jak atrakcję i po całym dniu spędzonym na łodzi zdecydowaliśmy się na kolację w stylu włoskim. No i spotkało nas rozczarowanie. Zdecydowaliśmy się na paluszki z mozzarelli, pizzę i przepiórkę jako dania główne, a na deser lody i crème brûlée. Paluszki serowe były zimne, pizza smakowała jak z mrożonki (choć była robiona przy nas, na świeżo), a crème brûlée nie był crèmem brûlée. Porzuciłam go po jednej łyżeczce. Do tego przepiórka, która była taka sobie.. A lody, jak lody. Całkowicie bez szału.

Zdjęcie 2. Paluszki z mozzarelli, przepiórka, pizza i crème brûlée.

Uważam, że gdy to była restauracja, w której serwowano by dania kuchni egipskiej a la carte, to efekt byłby dużo lepszy i byłoby to zdecydowanie atrakcyjniejsze (nie mówiąc o dużo lepszym smaku i aromacie). Wiem jednak, że w swojej opinii mogę być odosobniona…